sobota, 30 marca 2013

Historia wypadku, część I.


"Właśnie zaczął się mój pierwszy rok w liceum i w kwietniu 2009 zdecydowałam się spędzić weekend w domu nad jeziorem mojej przyjaciółki z siedmiorgiem innych przyjacół. Mieliśmy nie zły ubaw! Ciągle mówiłam do siebie’Ten rok będzie odjazdowy’. Pierwszy dzień spędziliśmy nad jeziorem słuchając muzyki na cały regulator, jeżdżąc na dętce,po prostu się bawiliśmy – wszystko zostawialiśmy na później, zapominając o wszystkim oprócz tego co się dzieje w tym momencie.
Ja i dwójka moich przyjaciół, jeździliśmy na skuterze, kiedy reszta ekipy miała wypłynąć na jezioro w kajaku, który miał być ciągnięty łódką. Mieliśmy ubaw skacząc na falach, kręcąc się w kółko i chlapiąc wszystkich. Przewróciliśmy skuter i wylądowaliśmy w wodzie, narzekając no to jak bardzo boli, gdy woda wlewa nam się do uszu, i na to jakie mieliśmy urazy. Myśląc, że to było złe, nie mogliśmy sobie wyobrazić co jeszcze przed nami.
To zabawne jak mogliśmy narzekać na uderzenie w palec u nogi albo jak bolały nas głowy. Ale ktoś zawsze ma gorzej od ciebie, nie ważne jak złe może to się wydawać. Kiedy z powrotem wspinaliśmy się na skuter, wypełnił się on wodą więc zeskoczyliśmy. Moi dwaj przyjaciele znajdowali się po lewej stronie skutera, a ja byłam po prawej. Kiedy odwróciłam głowę, zobaczyłam łódź, która ciągnęła kajak, płynącą prosto na mnie. Kierowca patrzył się za siebie, więc nigdy mnie nie zobaczył. Zanim w ogóle mogłam odpłynąć z dala od tego, odwróciłam głowę. Śmigła posiekały moją lewą nogę i zniszczyły moje mięśnie, nerwy, skórę i główną tętnicę prowadzącą do mojego serca.
Metalowy słupek połączony ze śmigłami przeszedł przez moją prawą nogę i złamał kość udową. Odwróciłam się z powrotem jak tylko zostałam uderzona, moi przyjaciele w kajaku także po mnie przejechali. Mężczyzna kierujący łodzią nawet nie wiedział, że mnie uderzył więc nadal kierował."
źródło: cambio.com